Wyuczona bezradność — czyli czemu niektórym nic się w życiu nie udaje

Dosyć niedawno trafiłem na pojęcie istniejące w psychologii, nazywane “wyuczoną bezradnością”. Niemal natychmiast postanowiłem je możliwie zgłębić. No bo jak to jest, że niektórzy mimo “szczerych” chęci nie potrafią niczego zrealizować? Czemu zasoby od zawsze płyną do tych, którzy już osiągają sukcesy? Odpływają zaś od tych, którzy ponoszą porażki. Nawet w biblii napisano: “Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.” 

Wytrwali - Bezradność

Wytrwali — Bezradność

 

Brutalna natura

Wydaje mi się, że od dawna jest to bardzo brutalny mechanizm natury, która nas otacza. Najsłabszy osobnik stada był często odganiany lub zabijany, podczas gdy wódź zbierał triumfy. To samo tyczy się bakterii, roślin i wielu innych form życia. W końcu ten problem trafia na nasze rodzime podwórko. Zapewne każdy z Was zna takiego człowieka. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że się stara. Szuka możliwości. Próbuje rozwiązywać swoje problemy. Jednocześnie stale liczy na wsparcie otoczenia. Rodziców, partnera, znajomych i każdego kto się trafi. Dużo narzeka, pluje na kraj i obwinia wszystkich oprócz siebie. Oczywiste jest, że nikt taki nie chce być. Czemu w takim razie wielu tak kończy?

Głównym powodem wydaje mi się to, że niezwykle ciężko wyrwać się ze spirali porażek. Ktoś kto zawiódł w czymś ważnym, traci wiarę w siebie. Bez wiary w siebie zalicza kolejny błąd, który nieuchronnie prowadzi do następnych. Warunkiem koniecznym, aby coś takiego nastąpiło, jest tendencja do zaniżania własnej wartości. Podatność na wpływ otoczenia. Kiedy kończymy już na “psychicznym” dnie, przestajemy podejmować ryzyko. Strach przed otoczeniem może być paraliżujący. W końcu to strach przed kolejnym zaniżeniem własnej wartości. Niektórzy, panicznie próbują je podnieść w internecie, w domu wśród rodziny, czy właśnie poprzez obwinianie całego świata dookoła.

Nieświadomie, wysyłają w ten sposób do otoczenia sygnał “unikaj mnie”. To dlatego takim ludziom ciężko znaleźć pracę. Podświadomie im nie ufamy. Wycofujemy nasze “zasoby” i nie chcemy “inwestować” w sukces kogoś takiego. Można powiedzieć, że cały ten problem to jeden wielki mechanizm autodestrukcji. Czy to oznacza, że jest to sytuacja bez wyjścia? Ktoś kto trafi w taki dół, już nigdy się z niego nie wydostanie?

 

Potęga ludzkiego umysłu

Bardziej niż w cokolwiek innego, wierzę w to, że ludzki umysł nie ma granic. Może dosłownie wszystko, co jest w stanie sobie wyobrazić. Pogrążanie się w spirali porażek nie jest zatem nieuchronne. Jest możliwość zatrzymania tej niefortunnej ścieżki. Metodą, która wydaje się skuteczna jest zrozumienie wewnętrznego procesu myślowego. Szczerość wobec siebie samego. Nie warto się okłamywać, bo gdzieś głęboko w środku, każdy jest tego świadomy. A więc sztuką na tym etapie jest poznanie powodów złego samopoczucia, złego zachowania i przypisywania znaczeń poszczególnym zdarzeniom. Ludzie, którzy w życiu osiągają sukcesy odczuwają rzeczywistość inaczej niż przegrani. Ich umysły bardzo często generują przyjemne emocje. Naturalnie robią to nieświadomie, ale w ten sposób budują swój stan wewnętrzny. A to wpływa na uczucie odwagi, uporu, wiary czy entuzjazmu.

Te uczucia z kolei budują w nich motywację do działania. Kolejne sukcesy budują wewnętrzny stan emocjonalny, który z dnia na dzień się wzmacnia. To popularny efekt kuli śnieżnej. Właśnie dlatego, ludzie w tym stanie dużo łatwiej dostrzegają okazje w życiu. A co za tym idzie — odnoszą kolejne sukcesy. Mało tego. Ich sygnał do otoczenia brzmi “warto przy mnie być”. Łatwiej znajdują przyjaciół i ludzie lgną do nich w wielu dziedzinach.

Powiecie mi, że to ogólniki, zatem szybko przechodzę do meritum. Każda rzecz, którą chcecie osiągnąć wiąże się z określonym sposobem myślenia i działania, które prowadzą do niej. Każdy musi znaleźć swój sposób i chcieć go zastosować.

Wystarczy do tego dodać świadomość swoich czynów. Wszystko to, czego nie jesteście świadomi, w pewnym stopniu Was kontroluje. Świadomość wiąże się z dokonywaniem wyborów, a to lubimy.

Paradoksalnie, znam przypadki osób, w których właśnie stan przebywania na dnie, obudził świadomość.  Jak na ironię, uczucie rozczarowania swoim życiem sprawiało, że sięgali do głębi swoich zasobów i możliwości, na samym końcu osiągając spektakularne sukcesy. Na początku zawsze jest ciężko. Mówiliśmy przecież o kuli śnieżnej. W drugą stronę działa ona dokładnie tak samo. Wielka kula śnieżna sklejona z porażek będzie się chwilę topić, ale wytrwałości się nie oprze.

Kreujcie swoją rzeczywistość i odnieście sukces! ;)

 

Zapraszam na fanpage i do komentowania dzisiejszego wpisu!

 

Pozdrawiam,

signature3

Wpisy, które mogą Ci się spodobać...

1 Response

  1. Heilua pisze:

    Bardzo aktualny temat! Ja jako jeszcze dokształcająca się, ale paktująca nauczycielka, ostatnio czytałam o danym zjawisku. Nie dotyczy wyłącznie samych dorosłych. Początki są już zauważalne na etapie edukacji wczesnoszkolnej oraz sporadycznie w przedszkolach. Nie od dziś wiadomo, że większość dzieci nie potrafi przegrywać. Nikt ich tego nie uczy, gdyż wszyscy wymagają od nich samych sukcesów. Należy uczyć “od małego”, że czasem ponosimy nieuniknione straty, z których później należałoby wyciągnąć odpowiednie wnioski i zapał do nowych zadań. Wydaję się to nierealne, ale jest osiągalne! Zarówno rodzic jak i nauczyciel powinni być nad wyraz czujni na przejawiane zachowania i reakcje występujące w sytuacji odniesionej porażki dziecka. To ono za niedługo, będzie musiało sobie poradzić w dorosłym życiu. Mogę zakończyć jedynie tym: “Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title="" rel=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>